Tak jak w innych serwisach internetowych, w empik.com wykorzystywane są pliki cookies oraz inne podobne technologie, aby nasz portal był dla Ciebie przyjazny i wygodny.
Są to pliki instalowane na Twoim urządzeniu, które pomagają nam zapewnić ważne funkcjonalności serwisu, zadbać o jego bezpieczeństwo, ulepszać go, dostosować do Twoich potrzeb oraz prezentować dopasowane do Ciebie treści i reklamy.
Poza plikami, które są nam niezbędne do prawidłowego i bezpiecznego działania serwisu - są także takie, które wymagają Twojej zgody.
Każda udzielona zgoda poprawi Twoje doświadczenia jeśli jesteś naszym Użytkownikiem.
Zgoda na pliki cookies jest dobrowolna i można ją wycofać w dowolnym momencie z poziomu strony „Dostosuj zgody”.
Administratorem Twoich danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie, a w niektórych przypadkach nasi Partnerzy.
Więcej informacji o korzystaniu przez nas z plików cookies oraz o przetwarzaniu Twoich danych osobowych, w tym o przysługujących Ci uprawnieniach, znajdziesz w naszej Polityce prywatności.
Pochodzę z rodziny wojowników. Od zawsze myślałem, że podążę za ich cieniami, stając się niepowstrzymany na ringu. Zmieniło się to w dniu, kiedy uratowałem życie kobiecie, którą kochałem, ale której nigdy nie mógłbym mieć. Brat okrzyknął mnie bohaterem, a moją nagrodą stał się wózek. Kiedy zostałem sparaliżowany, moje życie zamieniło się w koszmar. Dopóki nie spotkałem jej.
Ash Mabie miała zapierający dech w piersiach uśmiech, który poskramiał moją wściekłość i żal. Pokazała mi, że nawet w najciemniejsze noce istnieją gwiazdy, chociaż czasami trzeba było leżeć w chwastach, żeby je zobaczyć. Byłem zgorzkniałym dupkiem, który zakochał się w dziewczynie skłonnej do uciekania. Nie mogłem nawet chodzić, ale byłem gotowy spędzić całe życie, goniąc za nią. A teraz prowadzę najcięższą walkę swojego życia i znalazłem się na skraju porażki.
Walczę z cieniami naszej przeszłości. Walczę o odzyskanie swojej przyszłości. Walczę dla niej.
Pierwszy tom cyklu „On the Ropes” czytałam dzięki aplikacji Legimi, wtedy też zapoznałam się z twórczością Aly Martinez, muszę przyznać, że bardzo mi się spodobał, „Walcząc z ciszą” miał w sobie głębię i wiele miłości, emocji oraz dramatu. Opowiadał historię rodzeństwa i poświęcenia jednego z braci, który tracił słuch. Zakończenie książki zostawiało czytelnika w zawieszeniu i niepewności, a oczekiwanie na wydanie drugiej książki było takie odległe, aż w końcu się doczekaliśmy. Historia Flinta została opowiedziana, przedstawiona niezwykle emocjonalnie, mężczyzna oddał serce niewłaściwej kobiecie, tej, która nie istnieje dla niego i boryka się z tym, co go spotkało. Czy jest dzielny? Czy się podłamał? Co przygotowała dla nas Aly Martinez? „To było niesamowite. Po raz pierwszy w swoim życiu nie czekałem w napięciu na to, żeby całe niebo zwaliło mi się na głowę. Miałem dom, pracę, pieniądze oraz kobietę, która nie chciała żadnej tych rzeczy. Po prostu chciała mnie”. Flint Page jest średnim z trójki braci, w poprzednim tomie ratuje życie kobiecie, którą kochał zasłaniając przed postrzałem. Kula trafiła w kręgosłup, mężczyzna przeżył, jednak został sparaliżowany i przytwierdzony do wózka inwalidzkiego. Na szczęście lekarze dali mu nadzieję na to, że z biegiem czasu uda mu się ponownie wstać z niego o własnych siłach, tylko, czy będzie miał wystarczająco dużo siły aby to osiągnąć? Walka na ringu była zupełnie inna, ta waży na całym jego życiu. Nic nie jest proste, a zniechęcenie psychiczne niczego nie ułatwia. Chociaż w oczach brata został bohaterem, sam za takiego się nie uważał, prawda była o wiele bardziej skomplikowana. Sukcesy Tilla sprawiły, że Flint był z niego bardzo dumny i osiągnięć, problemem była jego żona. Flint jest zakochany w Elizie odkąd pamięta, a im częściej widzi ją ze swoim bratem, tym mocniej zostaje pochłonięty przez zazdrość i nienawiść do samego siebie. „Westchnąwszy z ulgą, próbowałem unieść powieki, potrzebując jedynie ujrzeć jej ciemnoniebieskie oczy. Nie były magiczne, ale i tak mogły mnie uzdrowić jednym spojrzeniem. Cholera, sama świadomość obecności Elizy działała cuda. Próbowałem walczyć, lecz nie mogłem przekonać swoich powiek, że światło nie było źródłem całego zła na tym świecie”. Till się stara ze wszystkich sił zapewnić mu godziwe warunki, zapewnia rehabilitantkę, która oprócz seksu i chwilowej przyjemności niewiele mu daje. Dotknięty kalectwem mężczyzna nie widzi dla siebie nadziei, stał się zły, zgorzkniały i pozwala aby mroczne uczucia coraz bardziej nim władały. Nieświadomie pozbawia siebie możliwości rozwoju i szansy na to, aby zmienić swoje życie. W pewnym momencie uczucie do Elizy i gniew zaczyna go dławić, zaciskać się na jego szyi coraz mocniej, życie pod jednym dachem z kochającą się rodziną staje się nie do zniesienia. Moim zdaniem właśnie wtedy następuje dla niego przełom, mężczyzna pod wpływem emocji decyduje się na opuszczenie rodzinnego domu i usamodzielnienie się, aby zrealizować swoje zamierzenie decyduje się na powrót do szkoły. Na własną rękę usiłuje się pozbierać, stanąć mocniej na pewniejszym gruncie, dlatego też nie kontaktuje się z rodziną, unika także przyjaciół, jednak przeznaczenie ma dla niego inne zadanie, Flint wraca w rodzinne strony. „Moje serce już i tak biło mocno, lecz zabiło jeszcze szybciej, gdy ujrzałem wstrząsający ból widoczny na jej twarzy. Wiedziałem, że zostałem trafiony, jednak nie to mnie przeraziło”. W jego życie wkracza Ash Mabie, wyjątkowa dziewczyna, która równie wprawnie, jak trzepotać rzęsami pozbawia go kluczyków do samochodu i portfela. Nie było żadnego powalenia piorunem, motylków w brzuchu, ale więź, która coraz bardziej się budowała. Ash nie miała łatwego życia, była zmuszana przez ojca do tego, aby okradać nie świadomych jej lepkich palców ludzi. Tak, naprawdę dziewczyna nie miała wyboru, ani nikogo innego poza ojcem, który wiedział, jak ją przycisnąć, aby robiła, czego od niej oczekiwał. To nie tak, że nie miała sumienia, w pewien sposób chroniła, a nawet pomagała swoim ofiarom. Ciągłe przeprowadzki nie ułatwiają zbudowania swojej własnej tożsamości, poznania potrzeby stabilizacji. Chociaż ich poznanie nie należało do najprzyjemniejszych, Ash i Flint spędzają coraz więcej czasu razem, zaprzyjaźniają się. Dziewczyna jest taką ciepłą iskierką, którą potrzebował, aby otrząsnąć się z wizji swojego kalectwa. Ich więź zaczyna być coraz mocniejsza do czasu, kiedy Ash ucieka. Jest jak biały królik uciekający do swojej norki, czy Flint ruszy w pościg? Czy otrząśnie się nim będzie za późno? Czy Ash jest tym, czego Flint pragnął przez te wszystkie lata? „Miałam ciężkie życie, lecz przez obecność tego mężczyzny w tym miejscu stało się ono nieskończenie trudniejsze. Gdybym tylko mogła uciec z tego pokoju, mogłabym znowu zniknąć. Moje życie nie było idealne, ale to, że on się tu zjawił, wszystko jeszcze bardziej komplikowało”. „Walcząc z cieniami” to piękna i emocjonalna opowieść o miłości i otrzymaniu drugiej szansy, o
Pokaż więcej
Detektyw Książkowy
06.08.2019
Miłość czasami bywa skomplikowana. Na ten temat z pewnością mógłby się wypowiedzieć główny bohater powieści pt."Walcząc z cieniami". Flint zakochał się w nieodpowiedniej osobie, która nigdy nie będzie jego, bo należy do innego mężczyzny. Tą dziewczyną jest żona jego starszego brata. Chłopak uratował ją przed pewną śmiercią, ale za swój bohaterski czyn musiał zapłacić kolosalną cenę. Od teraz Flinta codziennością jest wózek i złość na cały świat. Nie może chodzić. Nie może zbudować szczęśliwego związku z kobietą, którą kocha. Nie może zwyciężyć z pełzającymi cieniami, dopóki nie zjawia się ona. Mroczna, intrygująca i tajemnicza Ash Mabie.... Zapraszam do zapoznania się z moją opinią! Pochodzę z rodziny wojowników. Od zawsze myślałem, że podążę za ich cieniami, stając się niepowstrzymany na ringu. Zmieniło się to w dniu, kiedy uratowałem życie kobiecie, którą kochałem, ale której nigdy nie mógłbym mieć.Brat okrzyknął mnie bohaterem, a moją nagrodą stał się wózek. Kiedy zostałem sparaliżowany, moje życie zamieniło się w koszmar. Dopóki nie spotkałem jej. Ash Mabie miała zapierający dech w piersiach uśmiech, który poskramiał moją wściekłość i żal. Pokazała mi, że nawet w najciemniejsze noce istnieją gwiazdy, chociaż czasami trzeba było leżeć w chwastach, żeby je zobaczyć.Byłem zgorzkniałym dupkiem, który zakochał się w dziewczynie skłonnej do uciekania. Nie mogłem nawet chodzić, ale byłem gotowy spędzić całe życie, goniąc za nią.A teraz prowadzę najcięższą walkę swojego życia i znalazłem się na skraju porażki. Walczę z cieniami naszej przeszłości.Walczę o odzyskanie swojej przyszłości.Walczę dla niej. Coś Wam wyznam w tajemnicy. Jestem zakochana w twórczości Aly Martinez. Po przeczytaniu fenomenalnej powieści pt."Walcząc z ciszą", nie mogłam doczekać się dnia, aż moją biblioteczkę zasili druga część. Kocham braci Page! Kocham ich upór, walkę i determinację. Kocham ich za ich siłę, męstwo i odpowiedzialność. Kocham ich przede wszystkim za niesamowitą braterską więź. Ci chłopcy nigdy nie zaznali miłości przez rodziców, ale potrafili tę miłość wskrzesić względem siebie. I to jest właśnie chyba największy plus tej powieści. Przedstawienie niesamowitej i silnej braterskiej więzi. Till, Flint i Quarry mogą się kłócić, złościć na siebie i wzajemnie sobie dokuczać, ale zawsze mogą na siebie liczyć. Ale dość już o tym! Szybciutko przechodzę do konkretów. "Walcząc z cieniami" jest tak naprawdę opowieścią średniego z braci Page, czyli niepokornego Flinta. Chłopak ratując swoją bratową, wylądował na wózku i stracił chęci do życia. Nie może poradzić sobie z niepełnosprawnością i nieodwzajemnionym uczuciem. Obiekt jego westchnień jest poza jego zasięgiem, bo jest to kobieta jego starszego brata Tilla. Czy mogło być jeszcze gorzej? Oczywiście, że tak. Flint zaczyna nienawidzić siebie za to, że żywi negatywne uczucia względem brata oraz Elizy. Dlatego postanawia się wyprowadzić się od nich i na jakiś czas urwać z nimi kontakt. Flint nie zamierza szukać żadnych przyjaciół, ani tym bardziej nowej miłości. A kiedy już myśli, że wszystko jest na dobrej drodze, nagle zjawia się niepokorna Ash. Jak się już pewnie domyślacie ta postać porządnie namiesza w fabule. Będzie się działo, tego możecie być pewni. Nie będę ukrywać, że mam pewną słabość do tej trylogii. Pierwszy tom kupił mnie od samego początku, a drugi powolutku zdobywał moją sympatię. Pierwsze pięćdziesiąt stron średnio przypadło mi do gustu, bo miałam malutki problem z zachowaniami bohaterów. Na całe szczęście z każdą kolejną stroną było coraz lepiej. Zaczynałam rozumieć położenie Flinta i mętlik w głowie Tilla. Flint źle znosił swoją niepełnosprawność, a Till nie do końca umiał dotrzeć do swojego młodszego brata. To właśnie podoba mi się w On the Ropes. Autorka nie koloryzuje świata, nie pokazuje nam, że wszystko się jakoś samo ułoży i udowadnia, że szczęście samo nie spadnie z nieba. Na swój happy end trzeba porządnie zapracować i nie zrażać się niepowodzeniami. Flint jako główny bohater na serio nie ma łatwo. Autorka regularnie podcina mu skrzydła i rani jak tylko może, ale on się nie poddaje. Miewa gorsze dni, ale robi wszystko, aby zwyciężyć ze swoimi cieniami. Co do kreacji panny Ash. Wiecie co? Przez prawie całą powieść uważałam, że ta dziewczyna nawet w jednym najmniejszym procencie nie zasługuje na takiego mężczyznę jak Flint. Nie akceptowałam jej zachowania, sposobu bycia, ani całej osoby. Czy w końcu ją zaakceptowałam, albo polubiłam? Tego Wam nie zdradzę, zostanie to moją słodką małą tajemnicą :) Czy polecam "Walcząc z cieniami"? Tak, tak i jeszcze raz tak! Spójrzcie się jeszcze raz na tę okładkę i zapamiętajcie ten tytuł "WALCZĄC Z CIENIAMI". To nie jest byle jaka historia z tandetnym wątkiem miłosnym. To nie jest książka, którą przeczytasz i w mig o niej zapomnisz. Ta opowieść złamie Ci serce i niekoniecznie sklei je na nowo. Aly Martinez nie lubi koloryzować swo
Pokaż więcej
GirlsBooksLovers
30.10.2019
„Pamiętam wszystko. Poczułem pocisk. Zobaczyłem, jak ona upada. W mniej niż sekundę moje dotychczasowe życie się skończyło. Lecz, bez wątpienia, znowu zrobiłbym to samo. Dla niej.” Flint ma marzenia, których spełnienie stanęło pod ogromnym znakiem zapytania, chciał być niepokonany na ringu. Wszystko pękło w jednej chwili jak bańka mydlana, w dniu, w którym uratował życie ukochanej kobiecie. Został nazwany bohaterem, jednak jego jedyną nagrodą było to, że jest zmuszony poruszać się na wózku. Jego życie zmieniło się w koszmar, dopóki na jego drodze nie pojawiła się dziewczyna o uśmiechu, który łagodził jego ból i strach... „Byłem podirytowany. Zawstydzony. Sfrustrowany. Wyczerpany. Jednak to wszystko zniknęło, kiedy podniosła głowę, uśmiechając się nieśmiało. Nie rozpoznałem tego uśmiechu. Znałem Ash Mabie dokładnie od dwóch godzin, ale bezbronność widoczna na jej kremowobiałej twarzy zaskoczyła mnie tak, iż nie mogłem wydobyć z siebie słów. Nie powinno być tam tego uśmiechu, głównie dlatego, że zepsuł wszystkie inne, jakie Ash mogłaby kiedykolwiek stworzyć.” Czy Flintowi uda się stanąć na nogi? Jakie życie miała Ash, dopóki nie poznała Flinta? Czy mężczyźnie uda się odzyskać wcześniejsze życie? „W głowie miałem pustkę. Mój umysł był kompletnie pusty. Nie było bólu. Żadnego kłucia w klatce piersiowej. Żadnego żalu. Żadnej nienawiści. Żadnej goryczy. Byłem otępiały. I to było niesamowite. Ash Mabie szybko stawała się moją osobistą marką lidokainy.” Moją przygodę z twórczością Aly Martinez rozpoczęłam od powieści „Walcząc z ciszą”. Historia Tilla do tej pory jest bardzo mocno zakorzeniona w moim umyśle. W momencie, gdy zobaczyłam w zapowiedziach najnowszą powieść tej autorki, opowiadająca o losach kolejnego z braci Page, wiedziałam, że muszę ją mieć. Zastanawiałam się, co tym razem autorka nam zaserwuje, czy będę kolejną częścią równie mocno oczarowana, co pierwszą? Drugi tom serii „On the Rope” nosi tytuł „Walcząc z cieniami”, tym razem poznajemy historię środkowego z trójki rodzeństwa Flinta i dziewczyny o imieniu Ash. Przyznam się szczerze, że po skończeniu pierwszego tomu, a najbardziej po zakończeniu zbierałam szczękę z podłogi. Z ogromną niecierpliwością czekałam, aby poznać tego z braci, który został bez wątpienia bohaterem dla całej rodziny, ale przyszło mu za to zapłacić ogromną cenę. Uszkodzenie kręgosłupa spowodowało, że skończył jako inwalida. Seria ta bez wątpienia chwyci każdego czytelnika za serce. Nie są to powieści o pięknej niespełnionej miłości, to historie poruszające i niesamowicie wciągające, gdy zaczynasz czytać, nie chcesz, ani na chwilę odłożyć tej książki. W każdej z tych opowieści były momenty, w których albo śmiałam się w głos, albo płakałam ze wzruszenia, żalu, a nawet złości. Wzbudziła we mnie tak wiele emocji, że momentami naprawdę było mi ciężko stwierdzić, jakie uczucia mi w tej chwili towarzyszą. Flint Page to bohater, który jest niesamowitą postacią. Momentami irytujący, zadufany w sobie dupek, ale również, gdy uda się zburzyć mur, którym się otoczył i pozna się jego drugie oblicze, okazuje się, być czarującym mężczyzną. Przyznam się szczerze, że były momenty, w których miałam ochotę nieźle nim wstrząsnąć i zapytać „co ty do cholery pleciesz idioto??!!”, często palnął coś i nie myślał, a później tego żałował. Ale nie to, żeby Ash była święta, bo oj... naprawdę, gdybym była na miejscu Flinta, taka cierpliwa na pewno bym nie była. Podobał mi się sposób jej bycia, pomimo goniących ją złych wspomnień z przeszłości nadal potrafiła być bardzo pozytywnie nastawiona do świata, ale przez jedną akcję ma u mnie ogromnego minusa. „Walcząc z cieniami” to historia o sile, determinacji i woli walki, również o tym, że miłość może pojawić się w naszym życiu w najmniej oczekiwanym momencie. Ja serię „On the Ropes” uwielbiam, a po takim zakończeniu, jakie zafundowała nam po raz kolejny autorka, z niecierpliwością wyczekuję historii najmłodszego z braci. A Wy już dziś sięgnijcie po tę serię i poznajcie braci Page, których los nie oszczędzał, wręcz przeciwnie, co chwila rzuca im kolejne kłody pod nogi. Gorąco polecam, Paula https://girlsbookslovers.blogspot.com/2019/10/alymartinez-walczac-z-cieniami.html
Pokaż więcej
lolly
03.02.2020
Flint chronił kobietę, w której od lat był zakochany. W związku z tym skończył sparaliżowany od pasa w dół. Stał się zgorzkniały, zazdrosny, samotny i zamknięty w sobie. Nie pomaga fakt, że dzień w dzień musi patrzeć na obiekt swoich uczuć, w ramionach innego mężczyzny. Na domiar złego tym mężczyzną jest jego starszy brat. Podejmuje zatem spontaniczną decyzję o wyprowadzce. I choć nie podoba się to jego najbliższym, on sam twierdzi, że tylko w ten sposób zacznie żyć na nowo. Zatem wprowadza się do nowego mieszkania, ale nikomu nie mówi gdzie i dość szybko urywa kontakty z rodziną. Do czasu, aż jego młodszy brat zostaje odebrany przez matkę. W ten sposób poznaje Ash. Wygadaną, pewną siebie, manipulantkę, która w jakiś sposób wydobywa z Flinta uczucia. Chłopaka jednak w pewnym momencie to przerasta i traci kogoś, kto pokochał go ze wszystkimi wadami. Ash to marzycielka. Zwariowana, szalona i lekkomyślna nastolatka marząca o nauce. To co dla kogoś może być męką i obowiązkiem, dla niej jest największym celem. Niestety od lat uczona jest czegoś innego, a wręcz zmuszana do okradania innych przez ojca, który jedyne co potrafi to ją karcić i negować. Potem poznaje Flinta i dość szybko zaczyna widzieć w nim kogoś więcej niż przyjaciela. Po raz pierwszy ktoś staje w jej obronie. Dość szybko jednak jej radość i szczęście zostają zmiażdżone. Wybiera więc najłatwiejszą drogę - ucieka. Znika na pełne trzy lata.. Jeśli chodzi o bohaterów, to na uwagę zdecydowanie zasługuje Ash. Barwna, wygadana, pełna energii i przede wszystkim żywa postać. To dzięki niej ta powieść nie była przesiąknięta tragedią i żalem Flinta. Ash potrafiła każdą przykrość i każdy gniew zamienić w coś zabawnego i radosnego. Niestety jest to również bohaterka dość dziecinna i tak jak w pierwszej połowie mi to nie przeszkadzało, w końcu rzec można, że była "dużym dzieckiem", tak w drugiej, kiedy minęło trzy lata powinna być nieco poważniejsza. To znaczy w sytuacjach tego wymagających, a tak naprawdę wciąż była dzieckiem, które gdy tylko pojawił się problem czy zwątpienie, to chciała uciekać. Natomiast jeśli chodzi o Flinta, to w tym przypadku jestem w stanie zrozumieć każde jego zachowanie - może oprócz sytuacji, przez którą Ash uciekła. Mianowicie nie dość, że obdarzył uczuciem kobietę, z którą NIGDY nic go nie połączy, to do tego każdy się nad nim lituję, a sam nie jest w stanie robić wielu rzeczy. To bohater wręcz tragiczny i kibicowałam mu od samego początku. Warto również wspomnieć o Quinnie, który niezmiennie bawił mnie swoim niewyparzonym językiem. Dlatego równie mocno czekam na jego historię, a zdecydowanie łatwa nie będzie. Zauważyłam pewien schemat między pierwszym tomem a drugim, mianowicie podział książki na dwie części. Pierwsza opowiada o początkach bohaterów, a druga jakiś czas później. Nie żeby mi to przeszkadzało, ale czytając tę książkę w głowie miałam myśl, że już to gdzieś było. Ponadto pierwsza część była zaskakująca, coś się działo, poznawaliśmy bohaterów i czytałam ją jednym tchem. Niestety druga mimo kilku zawirowań, była zbyt przesiąknięta słodką miłością Ash i Flinta, co mi osobiście w pewnym momencie zaczęło przeszkadzać. Bo ile można czytać o tym, że się kochają i ich ekscesach łóżkowych. Brakowało mi dreszczyku emocji, zwrotu akcji i czegoś, przez co ponownie nie mogłabym oderwać się od czytania. Moja przygoda z historią Flinta i Ash rozpoczęła się równie szybko, co się skończyła. Czytało mi się tę książkę szybko i niezwykle przyjemnie, mimo że w drugiej części było zbyt słodko jak już pisałam. Stawiam obie części na jednym poziomie i nie mogę doczekać się "Walcząc z samotnością", która przedstawia historię Quarrego.
Pokaż więcej
Heather
20.07.2019
Silni, niezależni, pewni siebie. Czym tym razem zaskoczą nas bohaterowie? Jakie ukryte talenty wyjdą na jaw w kolejnym z braci Page? Każdy miłośnik powieści romantycznej, która ma w sobie coś więcej niż trywialną opowieść o cukierkowej miłości, powinien sięgnąć po serię Aly Martinez. Autorka postawiła na głębię oraz przekaz jednocześnie przekonując mnie, że można napisać książkę mającą znacznie w sposób bardzo lekki, chociaż nie pozbawiony jednocześnie mnóstwa emocji. Pierwsza część cyklu ("Walcząc z ciszą") ogromnie przypadła mi do gustu a kontynuacja dotrzymała jej kroku. Polecam rozpocząć przygodę z serią od zachowania chronologii. Chociaż każdy tom dotyczy innego bohatera, ma ona ze sobą stosunkowo mocne połączenie i warto wiedzieć wszystko. Naładowana po brzegi emocjami historia każdego z braci ładnie przeplata się z kontynuacją i bazuje na ciągu przyczynowo-skutkowym - każdy motyw ma w tych książkach znaczenie, każdy krok będzie miał swoje odzwierciedlenie w przyszłości. To co działo się wcześniej odnalazło zatem swoje miejsce teraz i gdy na pierwszym planie pojawiła się postać Flinta, młodszego brata Tilla, mniej więcej wiedziałam czego mogę się spodziewać. A przynajmniej tak myślałam do czasu, gdy autorka wprowadziła całą masę licznych manewrów chwytających za serce. Wydarzyło się coś, co przekreśliło karierę Flinta na zawsze. Uratował życie dziewczyny, którą kochał sam przekreślając swoje. Teraz mierzy się ze skutkami swojego czynu. Nie chce słyszeć o rehabilitacji, o mozolnej próbie stawania na nogi czy dążenia do odzyskania choćby częściowej sprawności. Stracił nadzieję, nie miał chęci. Do czasu, gdy poznał Ash Mabie, dziewczynę która pokazała mu jak może wyglądać prawdziwe życie. Ona przed nim uciekała, on chciał ją gonić. I tak zrozumiał, że świat leży w jego rękach. Pierwsze co przyciąga uwagę to kreacja bohaterów. Szczera, wiarygodna oraz pełnowymiarowa. W każdej postaci tkwi cząstka prawdziwego człowieka, kogoś kto być może żyje tuż obok nas. Łącząc ich z emocjami na własnej skórze odczuwałam wszelkie dramaty oraz niepowodzenia, jednocześnie trzymając kciuki by wszystko dobrze się potoczyło. Nie obeszło się też bez łez wzruszenia, gdy Ash Mabie, dziewczyna której historia chwyta za serce, pokazywała Flintowi jak piękny potrafi być świat, gdy tylko odpowiednio się na niego patrzy. Była wspaniała w swojej roli, wyjątkowa w gronie podobnych jej postaci i miejscami przyćmiewała nawet braci Page, których przecież nie da się nie kochać. Trudne tematy, ważne wybory, walka z demonami przeszłości. Dużo dzieje się w "Walcząc z cieniami" i tym sposobem nie mogłam oderwać się od lektury. To piękna, wzruszająca, bogata w skrajne emocje powieść o ludziach takich jak my. Problemy posiada każdy z nas i to nie jest nic nadzwyczajnego, siła bowiem tkwi w tym jak sobie z nimi radzić. Aly Martinez po raz drugi zabrała mnie w sam środek pięknej powieści o miłości wystawionej na próbę oraz o bohaterach, którym kibicuje się do utraty tchu. Uwielbiam ją!